środa, 30 stycznia 2013
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Oczy
Mam kłopot. Kłopot z oczami. Szczególnie z prawym okiem. Zwyrodnienie plamki żółtej. Jutro idę na kolejne badanie. Kłopot polega głównie na tym, że słabo widzę na to prawe oko. To mnie rozprasza, głowa mnie boli od tego. Przecież nie oślepnę, to tylko mały kłopot. Miewałam większe... Cicho! Wiem doskonale, że ta choroba może się posunąć szybko, ale nie musi. Do cholery jasnej!
Pracuję. Dużo pracuję. Za dużo.
Ale jest dobrze. Brak czasu to brak popadania w beznadziejne stany melancholii. Po prostu nie mam na to czasu. Wiosną ruszam w teren na zdjęcia. Absolutnie. Odkładam kasę na nowy aparat. Absolutnie. Przecież i tak zawsze byłam lewo-oczna...
Boże, nie pozwól mi oślepnąć. Mało jeszcze? Ufam Ci...
No i to spotkanie, jakież miałam spotkanie. A jak uciekłam słodko. Idiotka. Nie wytrzymałam szczęścia. Tyle szczęścia? Dla mnie? Dotyk dłoni? Ty żyjesz... masz ciepłą dłoń, to miłe.
Pracuję. Dużo pracuję. Za dużo.
Ale jest dobrze. Brak czasu to brak popadania w beznadziejne stany melancholii. Po prostu nie mam na to czasu. Wiosną ruszam w teren na zdjęcia. Absolutnie. Odkładam kasę na nowy aparat. Absolutnie. Przecież i tak zawsze byłam lewo-oczna...
Boże, nie pozwól mi oślepnąć. Mało jeszcze? Ufam Ci...
No i to spotkanie, jakież miałam spotkanie. A jak uciekłam słodko. Idiotka. Nie wytrzymałam szczęścia. Tyle szczęścia? Dla mnie? Dotyk dłoni? Ty żyjesz... masz ciepłą dłoń, to miłe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)