wtorek, 28 maja 2013
sobota, 25 maja 2013
Czekolada
On używał zbyt wielu słów, ona nie słuchała, choć jemu zależało. Głaskała go po karku. Kiedy ona mówiła, on - nie słuchał. Wykradał pocałunki, głaskał ją po dłoni, delikatnie. Banał. I stało się to, czego słowa nie oddadzą. I teraz już będą wykradać. Jak dziecko, czekoladki. Czekolada. Teraz ty kupujesz. Z orzechami. Taką, jaką kiedyś tata przywoził z Niemiec. Z dużymi orzechami. Wyciąga się orzechy. Chwilę trzyma się w ustach. Smakują wyśmienicie. Rozkosznie. Rozkosz. Otwórzmy szampana.
wtorek, 9 kwietnia 2013
Tęsknoty
A gdyby tak jeszcze raz... to poczuć. Wiedziałabym że żyję. Czułe spojrzenia i gesty. Zawstydzenie. Tak trudno zaufać, wiedząc, jakie to złudne. Jak krótko trwa. A potem żale, złości, nienawiści. A jednak tęskno. Zaufać, złagodnieć, żeby się świat zazielenił. Gdybyś tylko się odważył. Zaufał, złagodniał.
sobota, 23 lutego 2013
Eee tam
Eee tam, niech no przyjdzie wiosna. Mam w nosie tych wszystkich maruderów. Do których się sama zaliczam. Jak se zrobię kawę w termos, jak se naładuję baterie do aparatu, jak wyruszę w teren! Ech... to będzie się działo. Jak nacykam motylków, traw, kaczek, czapli, może jakiś człowiek się trafi, napatoczy, zagada, pogada, opowie. Jak spotykam ludzi, to oni często mi opowiadają. Lubię to. Lubię ich słuchać. Dziś mi jedna pani sołtysowa opowiadała, jak to była przewodnicząca Koła Gospodyń. Jakie to one wieńce wyplatały ze zbóż, na dożynki, jak nagrody zdobywały, jakie to były dobre czasy. Ale... ludzie są zawistni, okropni! Potem ona miała już dosyć, i zabrała im gmina świetlicę i sprzedała działkę na dom weselny, to ona zrezygnowała i nie było już komu tych kobitek napędzać, i się rozpadło. Ale proszę pani, to istnieje, to jest wszystko w papierach, można by to było znowu zrobić, ale kto to zrobi, komu się będzie chciało? Kiedyś to jak kobitki w chałupach siedziały to było kiedy i miało się czas na wszystko, można było się pospotykać i powyplatać, oj, co żeśmy działały.Ale ludzie... są zawistni - zazdroszczą innym, a sami nic nie robią, najlepiej, żeby się samo zrobiło, a nagrody tylko by zbierać.
Na wsiach jest prawda. Prawdziwe życie.
No i teraz sołtys. Proszę pani, to są trudne sprawy, to jest polityka, tu trzeba też uważać, żeby burmistrzowi na odcisk nie nadepnąć. Niech no pani nie pisze tam zbyt wiele, trochę tylko, tak, niby mówię, ale nic nie mówię. No już pani wie sama. Tam sobie pani napisze jakieś zdania ładne do tej gazety, będzie ok. Widzi Pani, ja już 25 jestem sołtysem, ludzie są zawistni, ale jakie mają wymagania. Ale my, proszę pani teraz pojedziemy do Centrum Nauki Kopernik, to będzie radocha dla dzieciaków. Fajnie, proszę pana sołtysa, bardzo się cieszę, że dostaniecie pieniążki na taki wyjazd. No, wie pani, teraz tu jest dużo Warszawiaków, oni mają swoje wymagania, ale do roboty nikogo nie ma, przychodzą, dzwonią, gadają, że odśnieżać trzeba. Proszę pani, kiedyś to my braliśmy w kilku chłopa łopaty i się odśnieżało, a teraz to wszystko takie wygodne się zrobiło. A wie pani, kiedyś to........ itd....
Na wsiach jest prawda. Prawdziwe życie.
No i teraz sołtys. Proszę pani, to są trudne sprawy, to jest polityka, tu trzeba też uważać, żeby burmistrzowi na odcisk nie nadepnąć. Niech no pani nie pisze tam zbyt wiele, trochę tylko, tak, niby mówię, ale nic nie mówię. No już pani wie sama. Tam sobie pani napisze jakieś zdania ładne do tej gazety, będzie ok. Widzi Pani, ja już 25 jestem sołtysem, ludzie są zawistni, ale jakie mają wymagania. Ale my, proszę pani teraz pojedziemy do Centrum Nauki Kopernik, to będzie radocha dla dzieciaków. Fajnie, proszę pana sołtysa, bardzo się cieszę, że dostaniecie pieniążki na taki wyjazd. No, wie pani, teraz tu jest dużo Warszawiaków, oni mają swoje wymagania, ale do roboty nikogo nie ma, przychodzą, dzwonią, gadają, że odśnieżać trzeba. Proszę pani, kiedyś to my braliśmy w kilku chłopa łopaty i się odśnieżało, a teraz to wszystko takie wygodne się zrobiło. A wie pani, kiedyś to........ itd....
czwartek, 14 lutego 2013
Chcę walentynkę
Nie cierpię walentynek, bo chciałabym ich dostać milion, a nie dostałam żadnej. Co tu się dziwić? Jeśli się odrzuca każdą miłość? A ten, od którego bym przyjęła - nigdy mi nic nie da. Oprócz złudnej nadziei...
środa, 30 stycznia 2013
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Oczy
Mam kłopot. Kłopot z oczami. Szczególnie z prawym okiem. Zwyrodnienie plamki żółtej. Jutro idę na kolejne badanie. Kłopot polega głównie na tym, że słabo widzę na to prawe oko. To mnie rozprasza, głowa mnie boli od tego. Przecież nie oślepnę, to tylko mały kłopot. Miewałam większe... Cicho! Wiem doskonale, że ta choroba może się posunąć szybko, ale nie musi. Do cholery jasnej!
Pracuję. Dużo pracuję. Za dużo.
Ale jest dobrze. Brak czasu to brak popadania w beznadziejne stany melancholii. Po prostu nie mam na to czasu. Wiosną ruszam w teren na zdjęcia. Absolutnie. Odkładam kasę na nowy aparat. Absolutnie. Przecież i tak zawsze byłam lewo-oczna...
Boże, nie pozwól mi oślepnąć. Mało jeszcze? Ufam Ci...
No i to spotkanie, jakież miałam spotkanie. A jak uciekłam słodko. Idiotka. Nie wytrzymałam szczęścia. Tyle szczęścia? Dla mnie? Dotyk dłoni? Ty żyjesz... masz ciepłą dłoń, to miłe.
Pracuję. Dużo pracuję. Za dużo.
Ale jest dobrze. Brak czasu to brak popadania w beznadziejne stany melancholii. Po prostu nie mam na to czasu. Wiosną ruszam w teren na zdjęcia. Absolutnie. Odkładam kasę na nowy aparat. Absolutnie. Przecież i tak zawsze byłam lewo-oczna...
Boże, nie pozwól mi oślepnąć. Mało jeszcze? Ufam Ci...
No i to spotkanie, jakież miałam spotkanie. A jak uciekłam słodko. Idiotka. Nie wytrzymałam szczęścia. Tyle szczęścia? Dla mnie? Dotyk dłoni? Ty żyjesz... masz ciepłą dłoń, to miłe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
