sobota, 25 maja 2013

Czekolada

On używał zbyt wielu słów, ona nie słuchała, choć jemu zależało. Głaskała go po karku. Kiedy ona mówiła,  on - nie słuchał. Wykradał pocałunki, głaskał ją po dłoni, delikatnie. Banał. I stało się to, czego słowa nie oddadzą. I teraz już będą wykradać. Jak dziecko, czekoladki. Czekolada. Teraz ty kupujesz. Z orzechami. Taką, jaką kiedyś tata przywoził z Niemiec. Z dużymi orzechami. Wyciąga się orzechy. Chwilę trzyma się w ustach. Smakują wyśmienicie. Rozkosznie. Rozkosz. Otwórzmy szampana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz